zapisz się
na newsletter

i odbierz kod na 2 książki po 50 gr z wybranej oferty
Literatura
faktu i historia
Literatura naukowa
Sortuj produkty po:
nazwie
od A do Z
od Z do A
/
cenie
od najniższej
od najwyższej
/
dacie dodania
od najnowszych
od najstarszych
Drogi opatrzności t.1
Wydawca: Norbertinum
wysyłka: 48h
20,46
-23%
26,40 zł
W tym czasie, nie pamiętam dnia, miałam wizytę jedną z najważniejszych w moim życiu. Odwiedził mnie ksiądz Tadeusz Fedorowicz, który czasami przychodził w różnych sprawach pomocy. Gdy mu otworzyłam drzwi, uderzył mnie wyraz jego twarzy, spokojny, prawie radosny, nawet promienny jakby jakimś wewnętrznym szczęściem. Dziwny to był kontrast z otaczającym nas wówczas cierpieniem. Przyszedłem się pożegnać. A dokąd Ksiądz jedzie? Nie wiem. Usiadł i wyjął z jednej kieszeni mały kryształowy kieliszek. To z domu - powiedział z uśmiechem. Z drugiej kieszeni wyjął malutką książeczkę, w której minimalnymi literkami były wypisane teksty stałych części mszy. Zrozumiałam. Wiedziałam, że księża starają się wcisnąć do wagonów w chwili odjazdu na wschód, że strażnicy pilnują, by to uniemożliwić, ale, że się czasem udaje. Mój gość mówił, że z władzą duchowną już swój wyjazd uzgodnił, że ma nadzieję, iż mu się uda wskoczyć do ruszającego już wagonu. Liczył, że to nastąpi w najbliższych dwóch dniach. Prosił o modlitwę by mu się udało. Wyszedł, żegnając się z uśmiechem i blaskiem w oczach. Gdy zamknęłam za nim drzwi, miałam wrażenie, że smuga światła po nim pozostała. Wyjechał wkrótce potem. To się działo 11, 12, 13 lutego 1940 roku w całej wschodniej Polsce. Mniej więcej dziesięć dni potem miejscowe władze ZWZ były już w posiadaniu wiadomości, wedle których wywieziono wówczas około miliona chłopów polskich. Obliczenie to później okazało się dość ścisłe”. Karolina Lanckorońska, Wspomnienia wojenne. 22 IX 1939-5 IV 1945
Fryderyk Tadanier
wysyłka: 48h
22,72
-29%
32,00 zł
Fryderyk Tadanier (1892–1960) jeden z czołowych krakowskich architektów modernistycznych międzywojnia, autor jedynego wieżowca w obrębie Plant, czyli budynku Komunalnej Kasy Oszczędności przy placu Szczepańskim. Jego domeną była architektura mieszkaniowa, ale projektował także budynki użyteczności publicznej współtworzące nowoczesną infrastrukturę II Rzeczypospolitej – młodego państwa ambitnie prącego ku modernizacji. Książka Kamili Twardowskiej rekonstruuje fascynującą biografię architekta – od narodzin w galicyjskim sztetlu, poprzez edukację w wielokulturowym Lwowie początku XX wieku, zaangażowanie w środowisku architektonicznym międzywojennego Krakowa, dramat Zagłady, na budowie Nowej Huty skończywszy. Ta „historia zwykłego architekta” odsłania – wraz z podobnymi jej opracowaniami – kolejne fragmenty wciąż zbyt mało znanego i docenianego dziedzictwa architektonicznego XX wieku. Książka składa się z trzech części: otwierającego publikację eseju biograficznego, krytycznej analizy dorobku architekta oraz z części katalogowej, w której pogrupowano obiekty zaprojektowane przez Fryderyka Tadaniera według typologii budynków. Prezentacje zawierają krótki opis budynku, rysunki i zdjęcia archiwalne oraz współczesne fotografie. KAMILA TWARDOWSKA – historyczka architektury, doktorantka w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracuje w Dziale Architektury i Urbanistyki Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Współautorka monografii Witolda Cęckiewicza (Instytut Architektury, 2015). Współpracuje z kwartalnikiem „Autoportret. Pismo o dobrej przestrzeni”. Projektantka przestrzeni wystawienniczych. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Radiostacje Część 2
Wydawca: Edipresse Polska
wysyłka: 48h
9,74
-35%
14,99 zł
Wielki Leksykon Uzbrojenia Wrzesień 1939; to unikatowe wydawnictwo przedstawiające najciekawsze przykłady uzbrojenia Wojska Polskiego w kampanii 1939 roku. Po raz pierwszy zebraliśmy w jednej serii szczegółowy opis polskiego oręża, którym polscy żołnierze w 1939 roku próbowali wykonać niewykonalny wówczas rozkaz - obronę Ojczyzny. Zapraszamy do poznania historii uzbrojenia Wojska Polskiego z 1939 roku oraz osiągnięć polskiej myśli technicznej dwudziestolecia międzywojennego, z których do dziś dumne są następne pokolenia Polaków.
Kolekcja pod patronatem Prof. Normana Daviesa Marsz Armii Andersa nie ma sobie równych w historii: sto dwadzieścia tysięcy ludzi przeszło dwanaście tysięcy kilometrów. Rozsypani po „nieludzkiej ziemi” Polacy stawili się na wezwanie generała Andersa, licząc na ocalenie. Granice Związku Sowieckiego przekraczali z nadzieją na powrót do domów. Gdy zwyciężali Niemców pod Monte Cassino, Ankoną i Bolonią, wiedzieli już, że nadzieje te pozostaną niespełnione. To oni stali się namiastką wolnej Polski. Żołnierzom towarzyszyli cywile: dzieci, kobiety, starcy. Wszyscy oni próbowali normalnie żyć: działały szpitale, szkoły, sierocińce. Trudy ich marszu, codzienne rozterki, poświęcenie w boju, drobne radości i wielkie dramaty składają się tę na opowieść o jednym z najbardziej niezwykłych rozdziałów II wojny światowej. W kolekcji „Szlak Andersa” pokazujemy ogromną różnorodność ludzi dowodzonych przez generała Andersa, cały wachlarz ich uczuć i przeżyć. W każdym z 40 tomów zamieszczono nieznane relacje świadków, niepublikowane dotąd materiały archiwalne oraz zdjęcia dokumentujące jeden z najbardziej niezwykłych rozdziałów II wojny światowej.
Dziennik wydarzeń (1939-1944)
Wydawca: LTW
wysyłka: 48h
48,68
-35%
74,90 zł
Na tle innych diariuszy okupacyjnych, które wyszły spod pióra znaczących przedstawicieli polskiej inteligencji, a opublikowanych szczególniej w ciągu minionego ćwierćwiecza i będących interesującym i wartościowym dla badaczy źródłem wiedzy na temat różnorakich aspektów codzienności lat 1939–1944/1945 na obszarze generalnego Gubernatorstwa, dziennik Jędrzeja Moraczewskiego wyróżnia się właśnie przez wzgląd na osobę i kompetencje autora. […] Naturalnie, słuch społeczny i zdolność obserwacji były atutem także i innych ogłaszanych drukiem okupacyjnych diariuszy. Rzecz jednak w kompetencjach wyjątkowych wśród diarystów doby okupacji niemieckiej, znajomości zasad i praktyki funkcjonowania państwa, armii, polityki i życia społecznego. Jędrzej Moraczewski był wśród okupacyjnych diarystów jedynym przedstawicielem elit władzy II Rzeczypospolitej. Wpłynęło to wyraźnie na wartość merytoryczną tego obszernego źródła […]. [Z recenzji prof. dr. hab. Przemysława Olstowskiego] Moraczewski, czego dowodzi lektura zapisek, był obserwatorem krytycznym i uważnym. Wprawdzie całkiem poważnie traktował informacje pożądane, acz kłócące się z ówczesnymi realiami, ale generalnie starał się twardo stąpać po ziemi. Nie tyle jednak wojenne przewidywania i optymistyczne prognozy, a nawet nie wgląd w związaną z konspiracją rzeczywistość stanowią o sile przekazu, co opis codzienności, trudnej materialnie i niezwykle ciężkiej psychicznie. Dziennik w tym obszarze pisany był bez retuszu, toteż dla piszącego te słowa nie ulega wątpliwości, że znajdzie się on w kanonie źródłowych świadectw odnoszących się do okresu 1939–1944 w okupowanej Polsce. [Z recenzji prof. dr. hab. Włodzimierza Sulei]
Brunatna kołysanka
Wydawca: Agora
wysyłka: 48h
25,99
-35%
39,99 zł
Brunatna kołysanka
Artyści Andersa
Wydawca: Tako
wysyłka: 48h
51,35
-35%
79,00 zł
Książka profesora Jana Wiktora Sienkiewicza Artyści Andersa. Continuita e novita jest długo oczekiwanym i niezmiernie ważnym w dziejach polskiej historii sztuki XX wieku wypełnieniem luki, w ramach ciągle nie w pełni rozpoznanego obszaru zagadnień związanych z polską plastyką powstałą poza granicami Polski. Głównym tematem opracowania, są dzieje plastyki polskiej w łonie 2 Korpusu generała Andersa, w których jak w soczewce przenikały się zarówno „continuita” jak i „novita” zjawisk i prądów artystycznych, charakterystycznych dla malarstwa europejskiego pierwszej połowy XX w. (z recenzji prof. zw. dr. hab. Andrzeja Kazimierza Olszewskiego) Dopiero po 1989 r. polska sztuka powstała poza krajem zaczęła przeżywać zasadnicze zmiany w obszarze systemów metodologicznych, a szczególnie w zakresie jej oceny i interpretacji, czego wyrazem była m.in. wystawa „Jesteśmy” zorganizowana przez warszawską Zachętę w 1991 r. Po opublikowanym przez Jana Wiktora Sienkiewicza opracowaniu naukowym poświęconym polskim galeriom sztuki współczesnej w powojennej stolicy Wielkiej Brytanii, pt. Polskie galerie sztuki w Londynie w drugiej połowie XX wieku (2003), monografiach twórczości artystycznej malarzy z polskiego Londynu związanych z Armią Andersa: Mariana Bohusza-Szyszki (1995), Wojciecha Falkowskiego (2005), Halimy Nałęcz (2007) i Ryszarda Demela (2010) oraz zbiorze studiów pt. Sztuka w poczekalni. Studia z dziejów plastyki polskiej na emigracji 1939-1989 (2012), najnowsze opracowanie Artyści Andersa jest wypełnieniem luki, a jednocześnie rodzajem klamry zamykającej do niedawna nierozpoznany kolejny obszar zagadnień związanych z XX-wieczną polską plastyką powstałą poza granicami Polski. Oddana do rąk czytelnika książka obejmuje ramy czasowe od wyjścia Polskich Sił Zbrojnych (zwanych Armią Andersa) w 1942 r. z terenów ówczesnego ZSRR aż po rok 1949, w którym to zakończyła się rzeczywista opieka generała Władysława Andersa nad uratowanymi polskimi żołnierzami-artystami. Wówczas to mieszkający na Wyspach Brytyjskich polscy malarze powołali do życia w Londynie awangardową grupę artystyczną pod nazwą Grupa 49. (z recenzji prof. zw. dr. hab. Jerzego Malinowskiego)
Niszczyciel ORP Grom
Wydawca: Napoleon V
wysyłka: 48h
20,40
-18%
24,99 zł
Oddajemy w ręce czytelników nową serię wydawnictwa Napoleon V poświęconą historii polskich okrętów wojennych w Wielkiej Brytanii w latach 1939-1945. W jej ramach opublikowanych zostanie 20 tomów. Omówione zostaną wszystkie znaczące wydarzenia, patrole bojowe oraz starcia jednostek nawodnych i podwodnych "małej floty", które składają się na dzieje biało-czerwonej bandery na Zachodzie podczas II wojny światowej. Dodatkową atrakcją opracowania są kolorowe grafiki okrętów i uzbrojenia, unikalne fotografie, relacje naocznych świadków wydarzeń oraz kopie dokumentów przechowywanych w archiwach krajowych i zagranicznych.
Po raz pierwszy, w 60-cio tomowej, eleganckiej kolekcji, przybliżamy Czytelnikom fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. W każdym tomie znajdzie się bogata szata ilustracyjna – zdjęcia pochodzące ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Centralnej Biblioteki Wojskowej oraz Muzeum Powstania Warszawskiego
Publikacja zdjęć jest okazją do oddania czci oficerom i żołnierzom AK – obrońcom Ziemi Wileńskiej i Nowogródzkiej. W pierwszej kolejności tym, którzy polegli w walce lub zostali zamordowani w więzieniach i obozach, zarówno okrytym sławą dowódcom polowym, takim jak kpt. Gracjan Fróg „Szczerbiec”, por. Jan Piwnik „Ponury” czy ppor. Anatol Radziwonik „Olech”, jak i tysiącom szeregowych partyzantów, do dziś często bezimiennych. Sylwetki wielu z nich uwiecznione zostały na zamieszczonych w albumie fotografiach.
Rok 1944 miał kluczowe znaczenie dla historii powojennej Polski. To wówczas na arenie międzynarodowej rozegrały się wydarzenia, które przypieczętowały zarówno jej przyszłe miejsce w Europie, jak i charakter ustanowionych na jej terytorium rządów. Książka Polska 1944. Perspektywa sojuszników i wrogów jest w całości poświęcona międzynarodowym relacjom politycznym i wpływowi, jaki na nasz kraj mieli ówcześni przedstawiciele państw sojuszniczych, wrogich oraz neutralnych. Celem niniejszej publikacji nie jest uchwycenie perspektywy polskiej, władz na uchodźstwie czy Polskiego Państwa Podziemnego w kraju, lecz zwrócenie uwagi na perspektywę zewnętrzną - tzn. wybranych państw i narodów - w kontekście sytuacji okupowanych jeszcze ziem Rzeczpospolitej. Wyrażamy nadzieję, że książka nie tylko przyczyni się do lepszego zrozumienia niuansów stosunków międzynarodowych schyłku II wojny światowej, lecz także będzie stanowić inspirację do dalszych badań, szczególnie tematów, które nie zostały szerzej poruszone w ramach tego opracowania. Ze Wstępu
Od Wiednia do Londynu
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
34,61
-31%
49,90 zł
Wspomnienia jednego z najwybitniejszych polskich oficerów dyplomowanych, długoletniego szefa sztabu gen. dyw. Juliusza Rómmla, uczestnika boju pod Komarowem w 1920 roku i obrony Warszawy w 1939 roku. Nasza 1. Dywizja Jazdy była elitą kawalerii polskiej i składała się z dwóch brygad, każda po trzy pułki, z dywizjonem artylerii konnej. [...] Pierwsze walki z Budionnym stoczyliśmy pod historycznym Beresteczkiem, mieliśmy powodzenie, pomimo że nasze oddziały wchodziły dopiero do boju i przeszkalały się na modłę "rómmlowską`, wedle której trzeba się było bić z większym niż dotychczas uporem. [...] Będąc od dwóch miesięcy szefem sztabu dywizji i w bezustannym kontakcie z Budionnym, znałem dobrze nie tylko zwyczaje walki, ale także rozkazodawstwa w obrębie Konnej Armii. Wiedziałem, że rozkaz zasadniczy dla wszystkich dywizji wychodzi raz na dobę pomiędzy 6.00 a 7.00 godz. wieczorem przez radio. Rozkaz ten wyłapywany codziennie przez nasz podsłuch, bywał natychmiast odszyfrowany (por. Kowalewski), a w pół godziny później leżał w pięknym przekładzie na biurku szefa Wydziału "Wschód`! Niestety nie było sposobu, aby treść jego przekazać w porę do jednostek zainteresowanych. Przed zabudowaniami stał na szosie duży czerwony autobus: wóz dowodzenia dowództwa 8. Armii niemieckiej. Niebawem obskoczyła nas sfora fotografów niemieckiej propagandy wojennej. Żadna gwiazda filmowa nie była tyle razy fotografowana co my dwaj. Kutrzeba i ja zostaliśmy natychmiast puszczeni w obieg po świecie jako namacalny dowód hitlerowskiego tryumfu. [...] Po krótkim wstępie formalnym von Blaskowitz oświadczył nam tonem oficjalnym, że przyjmuje nas do rozmów jedynie na gruncie kapitulacji bezwarunkowej. Widząc, że ten zwrot czyni na nas przykre wrażenie, zdobył się na jego taktowne osłabienie, dodając, że dzielność wojsk polskich broniących Warszawy czyni go skłonnym do przyznania jeńcom warunków honorowych. Z chwilą kiedy drażliwy punkt wstępny został załatwiony, przeszliśmy do omawiania spraw realnych. Fragmenty książki
Od Wiednia do Londynu
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
31,14
-31%
44,90 zł
Wspomnienia jednego z najwybitniejszych polskich oficerów dyplomowanych, długoletniego szefa sztabu gen. dyw. Juliusza Rómmla, uczestnika boju pod Komarowem w 1920 roku i obrony Warszawy w 1939 roku. Nasza 1. Dywizja Jazdy była elitą kawalerii polskiej i składała się z dwóch brygad, każda po trzy pułki, z dywizjonem artylerii konnej. [...] Pierwsze walki z Budionnym stoczyliśmy pod historycznym Beresteczkiem, mieliśmy powodzenie, pomimo że nasze oddziały wchodziły dopiero do boju i przeszkalały się na modłę "rómmlowską`, wedle której trzeba się było bić z większym niż dotychczas uporem. [...] Będąc od dwóch miesięcy szefem sztabu dywizji i w bezustannym kontakcie z Budionnym, znałem dobrze nie tylko zwyczaje walki, ale także rozkazodawstwa w obrębie Konnej Armii. Wiedziałem, że rozkaz zasadniczy dla wszystkich dywizji wychodzi raz na dobę pomiędzy 6.00 a 7.00 godz. wieczorem przez radio. Rozkaz ten wyłapywany codziennie przez nasz podsłuch, bywał natychmiast odszyfrowany (por. Kowalewski), a w pół godziny później leżał w pięknym przekładzie na biurku szefa Wydziału "Wschód`! Niestety nie było sposobu, aby treść jego przekazać w porę do jednostek zainteresowanych. Przed zabudowaniami stał na szosie duży czerwony autobus: wóz dowodzenia dowództwa 8. Armii niemieckiej. Niebawem obskoczyła nas sfora fotografów niemieckiej propagandy wojennej. Żadna gwiazda filmowa nie była tyle razy fotografowana co my dwaj. Kutrzeba i ja zostaliśmy natychmiast puszczeni w obieg po świecie jako namacalny dowód hitlerowskiego tryumfu. [...] Po krótkim wstępie formalnym von Blaskowitz oświadczył nam tonem oficjalnym, że przyjmuje nas do rozmów jedynie na gruncie kapitulacji bezwarunkowej. Widząc, że ten zwrot czyni na nas przykre wrażenie, zdobył się na jego taktowne osłabienie, dodając, że dzielność wojsk polskich broniących Warszawy czyni go skłonnym do przyznania jeńcom warunków honorowych. Z chwilą kiedy drażliwy punkt wstępny został załatwiony, przeszliśmy do omawiania spraw realnych. Fragmenty książki
W kleszczach czerwonych
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
31,14
-31%
44,90 zł
W 1944 roku w Żabnie k. Radomyśla usadowił się ze swoim sztabem gen. Gordow. Tam również miało swą siedzibę NKWD. Był też przyfrontowy areszt, urządzony podobnie jak w wielu innych miejscowościach, w ziemiankach. Tam też wydawał wyroki sąd wojenny I Frontu Ukraińskiego. W ziemnym areszcie przebywali Rosjanie, własowcy oraz członkowie Armii Krajowej, których przywożono z rejonu Miechocina, Tarnobrzega, Sandomierza, Koprzywnicy. Przesłuchiwanie i wydawanie wyroków odbywało się przeważnie nocą. Skazanych rozstrzeliwano w pobliżu brzegu Sanu. [...] Niezmiernie wychudzeni ludzie, ustawieni zostali twarzą do nas. Na sobie mieli strzępy koszul bez rękawów. Zresztą czy to były koszule? Łachmany miały kolor ziemi. Kalesonów nie mieli. Stąd też widać było ich nogi, raczej piszczele, pozbawione mięśni, obciągnięte skórą. Podobnie wyglądały ich ręce. W pewnej chwili padły strzały. Za każdym skazańcem stał żołnierz, który strzelał w tył głowy "swojemu`. [...] W końcu listopada 1944 roku areszt zlikwidowano, ekipa NKWD opuściła Żabno, a wysiedleni gospodarze mogli z powrotem zająć swoje domostwa. W Żabnie, w dzień Wszystkich świętych, czyjaś dłoń zapala corocznie znicze w miejscu egzekucji. Za spokój dusz tych, którzy leżą tu nieznani. Podobnych areszŹtów było więcej i więcej było miejsc, gdzie rozstrzeliwano ludzi. Do dziś tylko niektóŹre tkwią jeszcze w ludzkiej pamięci. fragmenty książki
W kleszczach czerwonych
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
27,64
-31%
39,80 zł
W 1944 roku w Żabnie k. Radomyśla usadowił się ze swoim sztabem gen. Gordow. Tam również miało swą siedzibę NKWD. Był też przyfrontowy areszt, urządzony podobnie jak w wielu innych miejscowościach, w ziemiankach. Tam też wydawał wyroki sąd wojenny I Frontu Ukraińskiego. W ziemnym areszcie przebywali Rosjanie, własowcy oraz członkowie Armii Krajowej, których przywożono z rejonu Miechocina, Tarnobrzega, Sandomierza, Koprzywnicy. Przesłuchiwanie i wydawanie wyroków odbywało się przeważnie nocą. Skazanych rozstrzeliwano w pobliżu brzegu Sanu. [...] Niezmiernie wychudzeni ludzie, ustawieni zostali twarzą do nas. Na sobie mieli strzępy koszul bez rękawów. Zresztą czy to były koszule? Łachmany miały kolor ziemi. Kalesonów nie mieli. Stąd też widać było ich nogi, raczej piszczele, pozbawione mięśni, obciągnięte skórą. Podobnie wyglądały ich ręce. W pewnej chwili padły strzały. Za każdym skazańcem stał żołnierz, który strzelał w tył głowy "swojemu`. [...] W końcu listopada 1944 roku areszt zlikwidowano, ekipa NKWD opuściła Żabno, a wysiedleni gospodarze mogli z powrotem zająć swoje domostwa. W Żabnie, w dzień Wszystkich świętych, czyjaś dłoń zapala corocznie znicze w miejscu egzekucji. Za spokój dusz tych, którzy leżą tu nieznani. Podobnych areszŹtów było więcej i więcej było miejsc, gdzie rozstrzeliwano ludzi. Do dziś tylko niektóŹre tkwią jeszcze w ludzkiej pamięci. fragmenty książki
W numerze działy: Studia Sylwetki Konteksty Z warsztatów badawczych Materiały Bilanse Punkty Widzenia Omówienia, recenzje, przeglądy Wydarzenia Curiosa A w nich między innymi: Marta Janczewska o niemieckim języku urzędowym w warszawskim getcie Stephan Lehnsdaedt o zwykłych Niemcach w okupowanej Warszawie i ich wiedzy o Zagładzie Peter Black o lokalnej kolaboracji na przykładzie Sonderdienst Dagmara Swałtek-Niewińska o strategiach przetrwania w getcie w Bochni Katrin Stoll o niemieckich kolejarzach odprawiających transporty do Treblinki Agnieszka Haska i Karin Ohry o Żydach z getta warszawskiego w Bergen-Belsen Jerzy Giebułtowski o kosztach rozbiórki pozostałości po warszawskim getcie Przemysław Czapliński o przedstawianiu Zagłady w najnowszej literaturze polskiej jako horroru Badania i pamięć Zagłady na Węgrzech i w Serbii Powojenne rozliczenia w NRD Piotr Forecki, Jan Grabowski i Dariusz Libionka o muzeum w Markowej
Kapitan Stefan Kulig Żołnierz Wyklęty Niezłomny
Wydawca: Poligraf
wysyłka: 48h
16,85
-15%
19,90 zł
Książka przedstawia historię kpt. Stefana Kuliga, ps. „Gorol” i „Wicher”. Niezłomnego Wyklętego Żołnierza ZWZ-AK, więźnia KL Auschwitz-Birkenau, Sachsenhausen, Ravensbrück, partyzanta PPAN, więźnia stalinowskiego.
Zapory żołnierze wyklęci Tom 1
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
34,61
-31%
49,90 zł
Na początku czerwca 1945 roku „Zapora` poprowadził nas w Zamojskie, gdzie spotkaliśmy się z przyjacielem komendanta, słynnym „Podkową`. Po drodze rozbrajaliśmy mniejsze posterunki MO. Pamiętam, że wstąpiliśmy też do jakiegoś kościoła, w którym ksiądz podarował nam szkaplerze z Matką Boską. Potem w Janowie zabraliśmy Sowietom pięć studebakerów. Jeden z nich się zepsuł, więc „Zapora` kazał go spalić. W drodze powrotnej znowu rozbrajaliśmy mniejsze i większe poste¬runki MO, między innymi w Bychawie, Józefowie i Urzędowie. Był to okres naszej największej aktyw¬ności. Zdawało się, że „Zapora` chciał pokazać, kto tutaj naprawdę rządzi. Podczas zdobywania Bychawy ubezpieczałem oddział. Zaminowałem drewniany most od strony Lublina. W pewnej chwili nasz posterunek dał znać, że w stronę miasta jedzie jakiś samochód. Na rozkaz porucznika „Jagody` zdetonowałem most. Po chwili okazało się, że to jechał pluton „Renka`. Nasi ludzie musieli się więc przeprawiać przez rzeczkę. Do Józefowa weszliśmy w dzień targowy. Podjechaliśmy samochodami pod znajdującą się w rynku komendę milicji, wysiedliśmy, a władza, to znaczy MO, nie widząc szans na skuteczny opór, poddała się bez walki. Do ludności przemówił porucznik „Opal`. Potem dwóch funkcjonariuszy milicji, wskazanych przez mieszkańców Józefowa, otrzymało po parę kijów. Była to kara za ich złe zachowanie w stosunku do miejscowej ludności. Najsympatyczniej witano nas w Urzędowie. Nie bez powodu miasteczko to było przez ubowców nazywane Londynem. Najbliżsi nam byli mieszkańcy przedmieścia zwanego Bęczynem, gdzie zawsze można było liczyć na pomoc i wsparcie. Stąd pochodziło wielu chłopaków z naszego oddziału. Za to wszystko czerwona władza brała na mieszkańcach Bęczyna krwawy odwet – pacyfikowała, paliła i rabowała ich domostwa. (fragment książki)
Zapory żołnierze wyklęci Tom 1
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
31,14
-31%
44,90 zł
Na początku czerwca 1945 roku „Zapora` poprowadził nas w Zamojskie, gdzie spotkaliśmy się z przyjacielem komendanta, słynnym „Podkową`. Po drodze rozbrajaliśmy mniejsze posterunki MO. Pamiętam, że wstąpiliśmy też do jakiegoś kościoła, w którym ksiądz podarował nam szkaplerze z Matką Boską. Potem w Janowie zabraliśmy Sowietom pięć studebakerów. Jeden z nich się zepsuł, więc „Zapora` kazał go spalić. W drodze powrotnej znowu rozbrajaliśmy mniejsze i większe poste¬runki MO, między innymi w Bychawie, Józefowie i Urzędowie. Był to okres naszej największej aktyw¬ności. Zdawało się, że „Zapora` chciał pokazać, kto tutaj naprawdę rządzi. Podczas zdobywania Bychawy ubezpieczałem oddział. Zaminowałem drewniany most od strony Lublina. W pewnej chwili nasz posterunek dał znać, że w stronę miasta jedzie jakiś samochód. Na rozkaz porucznika „Jagody` zdetonowałem most. Po chwili okazało się, że to jechał pluton „Renka`. Nasi ludzie musieli się więc przeprawiać przez rzeczkę. Do Józefowa weszliśmy w dzień targowy. Podjechaliśmy samochodami pod znajdującą się w rynku komendę milicji, wysiedliśmy, a władza, to znaczy MO, nie widząc szans na skuteczny opór, poddała się bez walki. Do ludności przemówił porucznik „Opal`. Potem dwóch funkcjonariuszy milicji, wskazanych przez mieszkańców Józefowa, otrzymało po parę kijów. Była to kara za ich złe zachowanie w stosunku do miejscowej ludności. Najsympatyczniej witano nas w Urzędowie. Nie bez powodu miasteczko to było przez ubowców nazywane Londynem. Najbliżsi nam byli mieszkańcy przedmieścia zwanego Bęczynem, gdzie zawsze można było liczyć na pomoc i wsparcie. Stąd pochodziło wielu chłopaków z naszego oddziału. Za to wszystko czerwona władza brała na mieszkańcach Bęczyna krwawy odwet – pacyfikowała, paliła i rabowała ich domostwa. (fragment książki)
Sowiecki najazd 1939
Wydawca: Mireki
wysyłka: 48h
34,61
-31%
49,90 zł
Doskonale pamiętam piękną, słoneczną niedzielę 17 września. Około godz. 10-11 od tzw. Górnej Wygnanki drogą jechały innego koloru czołgi, wojsko w dziwnych mundurach, woniało też nie po naszemu, na głowie hełmy z czerwoną gwiazdą, w rękach niemożebnie długie karabiny zakończone cienkim kanciastym bagnetem. Na ulicy Kolejowej przed apteką pokazała się nasza wojskowa terenówka z kierowcą i żołnierzem. Bagnetami ich w pierś i ruki w wierch! Terenówki nie potrafili uruchomić i dali ją na czołgowy hol. Czołg ruszył, a terenówka została bez urwanego przodu. [...] Od Starego Czortkowa napływało coraz więcej wojska. Muszę stwierdzić o bardzo brzydkim zachowaniu się szumowin żydowsko-ukraińskich. Razem z sowieckimi sołdatami rozbrajali polskich oficerów i żołnierzy, lżąc przy tym i obrażając. Pędząc ich jednocześnie gdzieś w stronę więzienia. Nad miastem ukazały się samoloty, okazało się, że to polskie i sowieckie. W powietrzu zaczęła się bitwa. Raz przycichała, to znów się wzmagała. Do polskich samolotów Sowieci strzelali z ziemi z czterolufowych sprzężonych karabinów maszynowych umieszczonych na ciężarówkach. [...] Patrzymy, polscy żołnierze i oficerowie otoczeni przez uzbrojonych sołdatów. Naszych część siedzi na ziemi, niektórzy kręcą się, spacerują, przygnębieni. Grupka sołdatów gra w piłkę nożną kopiąc polskie oficerskie czapki. [...] Do niewoli trafili nasi oficerowie, przygnali ich do gmachu sądu grodzkiego. Zebrano z półtora tysiąca. I pilnowano, że mysz by się nie prześlizgnęła. Ludzie tam podchodzili, usiłowali coś podać, rzadko komu to się udawało. Oj, wiało grozą. W parę dni później szli całą szerokością ulicy, eskortowani z bronią gotową do strzału, niczym zaprzałe bydło, popędzeni zostali na stację kolejową i dalej... W jednej z kolumn rozpoznałem naszych krakowskich oficerów. Nic tym biedakom nie można było podać, papierosów, owoców czy coś do jedzenia, bo sołdaty pędzili i straszyli użyciem broni. Na sam ten widok serce z bólu pękało. (fragmenty książki)
1
/
2
/
3
/
4
/
5
... 113
Idź do strony:
Liczba wyświetlanych pozycji:
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka